środa, 5 września 2018

6.

*teraźniejszość*
Siedzę z rodzicami i Stephenie w salonie przy herbacie.
- Więc... Co się stało w tym LA, Robbie? - pyta ojciec, lekko podenerwowany.
- To długa historia... - odpieram, odstawiając kubek.
- Mamy czas, synku... - mama chwyta moją dłoń, zachęcając mnie do otworzenia się.
- Okay. - wzdycham. - To wszystko zaczęło się jakiś czas temu... Moje koszmary powróciły. Zacząłem nie spać w nocy lub budzić się z krzykiem. Gdyby tego było mało, posprzeczałem się z producentem o piosenkę, a Rena mnie zdradza. Widziałem ją dziś, jak obściskiwała się z jakimś facetem w kuchni... A przecież jest w ciąży! - zrywam się z miejsca. Nie panuję nad swoją złością.
- Usiądź, kochanie. - mama próbuje mnie uspokoić. - Wszystko się ułoży. - dodaje.
- To samo mu mówiłam. - wtrąca się Steph.
Siadam z powrotem i biorę głęboki wdech.
- Wszystko się ułoży? - pytam, nie oczekując odpowiedzi. Wiem, że tak nie będzie.
- Oczywiście, że tak. Porozmawiaj z Reną, niech Ci wyjaśni co się stało... - milknie na chwilę, patrząc mi w oczy. - A co do koszmarów... Terapeuta Ci pomoże, prawda kochanie? - zwraca się z czule do ojca.
- Pomóc pomoże, ale Robbie musi tego chcieć. - odpiera i popija łyk swojej herbaty.
- Ale w nic nie rozumiecie! Nie mam zamiaru iść do... do... tego... terapeuty! - oburzam się.
- Co złego w pójściu do terapeuty? - pyta Stephanie.
- Co złego!? A to, że the-rapist!* To złego! - wyraźnie akcentuję słowo "therapist".
- Nie dramatyzuj... Doktor nic Ci nie zrobi. - uspokaja mnie matka.
- Nic nie zrobi! - wstaję i mierzę wzrokiem każdego po kolei. - A jednak zrobił! Najpierw wy, potem the-rapist, a teraz Rena! Ten cały świat to shit!**
- Nie przeklinaj! - ojciec podnosi na mnie głos. - Może masz złe wspomnienia, ale mój terapeuta Ci pomoże. Zaufaj mi, Robbie. Całą rodziną Ci pomożemy. - również wstaje i przytula mnie.
Zamykam na chwilę oczy, biorę głęboki wdech i uspokajam się w jego ramionach.
- Dziękuję tato. - szeptam i cmokam go w policzek.
Po raz pierwszy czuję, że on też mnie kocha i po raz pierwszy od dawna nazywam go tatą.
- Nie masz za co synku. Jestem Ci to winien. - czochra mi włosy, a jego oczy lśnią od łez.
Sam też czuję napływające do oczu łzy i nawet nie mam zamiaru ich powstrzymywać. Każdy może mieć chwilę słabości.

Zostaję w rodzinnym domu na noc. Kładę się w swoim dawnym pokoju, na swoim dawnym łóżku i wpatruję się w sufit. Może i mają rację. Może rzeczywiście terapeuta mi pomoże. Wyciągam telefon i spoglądam na moje zdjęcie z Re na wyświetlaczu. Byliśmy wtedy tacy uśmiechnięci, zakochani... Mimo wszystko tęsknię za nią. Wybieram jej numer i czekam aż odbierze. Po kilku sygnałach słyszę jej zaspany głos.
- Robbie, gdzie jesteś? Nie wróciłeś, a czekałam z kolacją... - mówi, nieco z wyrzutem.
- Jestem w Torrance. Byłem odwiedzić rodzinę. - odpieram. - Przepraszam, że Cię nie uprzedziłem.
- Ah... - wzdycha. - Wpadnij jutro, okay? Chcę z Tobą porozmawiać.
- Okay. Kocham Cię, Rena. - szeptam do telefonu.
- Też Cię kocham, Robbie. - odpowiada. Uśmiecham się w głębi duszy. - Przyjedź rano. Idę spać. Dobranoc skarbie.
- Dobranoc. - rozłączam się, cmokam ekran i przytulam urządzenie do serca.
Niedługo później zasypiam spokojnie.

Budzę się rano. O dziwo przespałem całą noc. Ogarniam się trochę i idę do kuchni.
- Dzień dobry. - witam się, siadając przy stole na przeciwko taty, który pije kawę, czytając codzienną torrancejską gazetę.
- Dzień dobry, Robbie. - odpowiada mama, podając mi talerz z omletami.
- Dziękuję. - odpieram i zaczynam jeść.
Stephanie wpada dopiero kwadrans później i w pośpiechu zabiera jabłko z lodówki. Pewnie jak zwykle zaspała do pracy.
- Muszę lecieć. - cmoka rodziców w policzki nim podchodzi do mnie. - Trzymaj się i wpadnij niedługo. - ściska mnie i wychodzi.

Po śniadaniu żegnam się z rodzicami i jadę do LA. Pod domem zastaję auto Ashtona. Nie zapowiada się na spokojny dzień.

---
* the-rapist - gra słów, z ang. 'therapist' - terapeuta, 'the rapist' - gwałciciel 
** shit - z ang. dosłownie 'gówno', uznawane za wulgaryzm, wyraża niezadowolenie, złość

1 komentarz:

  1. Ashton się pojawił 😱 To zapowiada kłopoty...
    Podoba mi się ta gra słów Robbiego - zaraz wrócę przeczytać ten fragment jeszcze raz...
    Pozdrawiam i czekam na next

    OdpowiedzUsuń