*teraźniejszość*
Siedzę z rodzicami i
Stephenie w salonie przy herbacie.
- Więc... Co się
stało w tym LA, Robbie? - pyta ojciec, lekko podenerwowany.
- To długa
historia... - odpieram, odstawiając kubek.
- Mamy czas, synku...
- mama chwyta moją dłoń, zachęcając mnie do otworzenia się.
- Okay. - wzdycham. -
To wszystko zaczęło się jakiś czas temu... Moje koszmary powróciły. Zacząłem
nie spać w nocy lub budzić się z krzykiem. Gdyby tego było mało, posprzeczałem
się z producentem o piosenkę, a Rena mnie zdradza. Widziałem ją dziś, jak
obściskiwała się z jakimś facetem w kuchni... A przecież jest w ciąży! - zrywam
się z miejsca. Nie panuję nad swoją złością.
- Usiądź, kochanie. -
mama próbuje mnie uspokoić. - Wszystko się ułoży. - dodaje.
- To samo mu mówiłam.
- wtrąca się Steph.
Siadam z powrotem i
biorę głęboki wdech.
- Wszystko się ułoży?
- pytam, nie oczekując odpowiedzi. Wiem, że tak nie będzie.
- Oczywiście, że tak.
Porozmawiaj z Reną, niech Ci wyjaśni co się stało... - milknie na chwilę,
patrząc mi w oczy. - A co do koszmarów... Terapeuta Ci pomoże, prawda kochanie?
- zwraca się z czule do ojca.
- Pomóc pomoże, ale
Robbie musi tego chcieć. - odpiera i popija łyk swojej herbaty.
- Ale w nic nie
rozumiecie! Nie mam zamiaru iść do... do... tego... terapeuty! - oburzam się.
- Co złego w pójściu
do terapeuty? - pyta Stephanie.
- Co złego!? A to, że
the-rapist!* To złego! - wyraźnie akcentuję słowo "therapist".
- Nie dramatyzuj... Doktor
nic Ci nie zrobi. - uspokaja mnie matka.
- Nic nie zrobi! -
wstaję i mierzę wzrokiem każdego po kolei. - A jednak zrobił! Najpierw wy,
potem the-rapist, a teraz Rena! Ten cały świat to shit!**
- Nie przeklinaj! -
ojciec podnosi na mnie głos. - Może masz złe wspomnienia, ale mój terapeuta Ci
pomoże. Zaufaj mi, Robbie. Całą rodziną Ci pomożemy. - również wstaje i
przytula mnie.
Zamykam na chwilę
oczy, biorę głęboki wdech i uspokajam się w jego ramionach.
- Dziękuję tato. -
szeptam i cmokam go w policzek.
Po raz pierwszy
czuję, że on też mnie kocha i po raz pierwszy od dawna nazywam go tatą.
- Nie masz za co
synku. Jestem Ci to winien. - czochra mi włosy, a jego oczy lśnią od łez.
Sam też czuję
napływające do oczu łzy i nawet nie mam zamiaru ich powstrzymywać. Każdy może
mieć chwilę słabości.
Zostaję w rodzinnym
domu na noc. Kładę się w swoim dawnym pokoju, na swoim dawnym łóżku i wpatruję
się w sufit. Może i mają rację. Może rzeczywiście terapeuta mi pomoże. Wyciągam
telefon i spoglądam na moje zdjęcie z Re na wyświetlaczu. Byliśmy wtedy tacy
uśmiechnięci, zakochani... Mimo wszystko tęsknię za nią. Wybieram jej numer i
czekam aż odbierze. Po kilku sygnałach słyszę jej zaspany głos.
- Robbie, gdzie
jesteś? Nie wróciłeś, a czekałam z kolacją... - mówi, nieco z wyrzutem.
- Jestem w Torrance.
Byłem odwiedzić rodzinę. - odpieram. - Przepraszam, że Cię nie uprzedziłem.
- Ah... - wzdycha. -
Wpadnij jutro, okay? Chcę z Tobą porozmawiać.
- Okay. Kocham Cię,
Rena. - szeptam do telefonu.
- Też Cię kocham,
Robbie. - odpowiada. Uśmiecham się w głębi duszy. - Przyjedź rano. Idę spać.
Dobranoc skarbie.
- Dobranoc. -
rozłączam się, cmokam ekran i przytulam urządzenie do serca.
Niedługo później
zasypiam spokojnie.
Budzę się rano. O
dziwo przespałem całą noc. Ogarniam się trochę i idę do kuchni.
- Dzień dobry. -
witam się, siadając przy stole na przeciwko taty, który pije kawę, czytając
codzienną torrancejską gazetę.
- Dzień dobry,
Robbie. - odpowiada mama, podając mi talerz z omletami.
- Dziękuję. -
odpieram i zaczynam jeść.
Stephanie wpada
dopiero kwadrans później i w pośpiechu zabiera jabłko z lodówki. Pewnie jak
zwykle zaspała do pracy.
- Muszę lecieć. -
cmoka rodziców w policzki nim podchodzi do mnie. - Trzymaj się i wpadnij
niedługo. - ściska mnie i wychodzi.
Po śniadaniu żegnam
się z rodzicami i jadę do LA. Pod domem zastaję auto Ashtona. Nie zapowiada się
na spokojny dzień.
---
* the-rapist - gra
słów, z ang. 'therapist' - terapeuta, 'the rapist' - gwałciciel
** shit - z ang.
dosłownie 'gówno', uznawane za wulgaryzm, wyraża niezadowolenie, złość
Ashton się pojawił 😱 To zapowiada kłopoty...
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ta gra słów Robbiego - zaraz wrócę przeczytać ten fragment jeszcze raz...
Pozdrawiam i czekam na next