*5 lat później*
- Tata! Tata! - mały Richard
podbiega do mnie z kartką. - Zobacz co narysowałem! To Ty, mamusia i ja! -
pokazuje mi rysunek złożony z kilku kresek i kółek.
- Ślicznie, skarbie.
- biorę od niego kartkę i kucam przed nim. - To co, przebieraj buciki i idziemy
odebrać mamę z lotniska.
- Dobrze. - siada na
ławkę i wyciąga swoje trampki.
Pomagam mu z
zawiązaniem sznurówek i ruszamy do wyjścia. Wsadzam go do fotelika z tyłu auta
i powoli wyjeżdżam z parkingu. Jedziemy odebrać Re z LAX po dwumiesięcznej
trasie. Wydała ostatnio z Hey Violet nowy album i występowała w Europie. W
lipcu, po premierze mojego albumu jedziemy oboje koncertować po całych Stanach
Zjednoczonych, a nasz syn z nami. To na pewno będzie wspaniałe przeżycie.
Gdy tylko Rena
dostrzega nas podbiega do nas i ściska.
- Tęskniłam za Wami,
moje dziubki. - całuje najpierw małego, a potem mnie. Z tym wyjątkiem, że mnie
dłużej i namiętnie.
Oplatam rękoma jej
talię i przyciskam bliżej do siebie.
- My też tęskniliśmy.
- szeptam jej do ucha i wypuszczam z objęć.
Zabieram jej bagaże,
a ona chwyta synka za dłoń. Kierujemy się razem do wyjścia.
Na miejscu czeka na
Renę drobna niespodzianka. Przygotowałem jej ulubiony obiad i udekorowałem
mieszkanie świeżymi kwiatami. Wchodzę do domu pierwszy, zostawiam walizki z
boku i prowadzę Re do salonu.
- Witaj w domu,
kochanie. - obejmuję ją w talii i czekam na jej reakcję.
Na środku stołu stoi
wielkie pudło, opakowane w elegancki papier, z kokardą u góry.
- Wiesz, że nie
musiałeś. Jesteś wspaniały. - cmoka mnie w policzek i podchodzi do stołu.
Otwiera prezent i a
jej twarz wyraża ogromne zaskoczenie. Tak, kupiłem jej wymarzoną sukienkę i
wymarzoną parę butów.
- Aaa! Pamiętałeś! -
zrywa się z miejsca i rzuca mi się na szyję. - Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! -
wpija się w moje usta, a Richard zakrywa oczy.
- Możecie później?
Jestem głodny. - przerywa nam. Jak zawsze.
- Okay, okay. - mówi
Re odsuwam się ode mnie. - Dokończymy jak będzie spał. - szepcze i zaczyna się
śmiać.
Uwielbiam to, że
nasza rodzina jest razem taka szczęśliwa i kochająca. Jestem też zadowolony, że
dałem się namówić na terapię i dzięki temu jestem teraz dobrym mężem dla Re i
wzorowym ojcem dla Richarda.
A jeśli chodzi o moje
relacje z innymi…
Te z rodziną bardzo
się ociepliły i teraz każdy weekend spędzamy naprzemiennie u nich lub rodziców
Reny.
Pogodziłem się z
Ravenem, po którym mój syn dostał imię. Rav tak jak ja zdecydował się leczyć u
psychiatry. Sesja terapeutyczna i dobrze dobrane leki pomagają mu żyć normalnie
z zaburzeniami emocjonalnymi. Ponadto od ponad roku jest szczęśliwym małżonkiem
Hugo Pimentala.
Z Ericiem spotykamy
się bardzo często. Został chrzestnym małego Richarda.
Ashton, z którym
zaprzyjaźniłem się przed ostatni czas, także nas odwiedza. Ma totalnego świra
na punkcie Richarda i nakłania swoją dziewczynę, aby też sobie takiego
sprawili. Nie wiem kiedy im się uda, ale życzę im jak najlepiej.
---
Dziękuję serdecznie za te prawie 2 tygodnie razem.
Razem z końcem tego FF, kończę karierę Bloggerki. Kolejne historie publikować będę wyłącznie na Wattpadzie.
Jeszcze raz dziękuję, tym razem za ponad 4 lata razem. To było niesamowite uczucie móc dzielić się z Wami swoją twórczością <3
Trzymajcie się,
Wiki R5er