- No dobra, Robbie.
Prawie mamy piosenkę. - oznajmia producent, kładąc na stolik plik kartek. -
Wprowadziłem drobne poprawki. Jakby to ująć... Nie sprzedałoby się to w twojej
wersji. - dodaje.
Biorę kartki do ręki
i zaczynam czytać. To zupełnie inny tekst, niż wymyśliłem. Ze złością zgniatam
go w ręce.
- Nie nagram tego. To
shit. - rzucam zmięty papier na podłogę. - Znajdę sobie innego producenta! -
krzyczę i wychodzę, trzaskając drzwiami.
Od kiedy tylko
pamiętam muzyka była dla mnie bardzo ważna. Zacząłem tworzyć, aby dać upust
emocjom. I podobnie było z tatuażami.
- Robbie, mów o co chodzi. – Rena czule
głaszcze moją dłoń, siedząc obok mnie w stołówce wytwórni.
- Nieważne. –
wzdycham.
- Widzę, że coś Cię
trapi, kochanie. – kładzie głowę na moim ramieniu.
- Producent zmienił
tekst mojej piosenki w całości, a była dla mnie bardzo ważna. Chciałem, żeby to
był mój debiutancki singiel. Głupi facet zniszczył moje marzenia. Nie chcę już
być muzykiem. – odpowiadam i wstaję od stolika.
- Przez jednego
człowieka chcesz zaprzepaścić swój talent i przestać robić to, co kochasz i to,
co Ci pomaga? – zagradza mi drogę do wyjścia. - Robbie, pomyśl o tym jeszcze.
Jak chcesz mogę załatwić Ci innego producenta, pomóc nagrać to tak jak chcesz.
Wiem, ile przeszedłeś i naprawdę Cię podziwiam. Pamiętaj o tym. – przytula
mnie. – Muszę już wracać do studia, bo mamy jeszcze trochę pracy z zespołem.
Spotkamy się wieczorem. – cmoka mnie w polik i rusza korytarzem.
Uśmiecham się sam do
siebie. Może i Rena ma rację. Warto walczyć o siebie i swoje marzenia.
Chwilę potem sam
także wracam do pracy. Próbuję skomponować muzykę do swojej wersji tekstu.
- Robbie! – menager
wpada do mojego studia. – Coś Ty powiedział producentowi!? Głupi jesteś! Gdzie
znajdziesz kogoś, kto podejmie się wydania twojej EP!? – krzyczy, wymachując
rękoma.
- Kto!? Sam to
zrobię! Mam uprawnienia! – odpieram zdenerwowany.
- Nie wytrzymam z
Tobą! – siada na sofie stojącej pod ścianą.
- Nie musisz, jeśli
nie chcesz. – spuszczam z tonu. – Zawsze mogę przejść pod „opiekę” Modestu. –
maluję w powietrzu niewidzialny cudzysłów.
- Żartujesz? Oni Cię
zniszczą Robbie, chłopie. – potrząsa mną za ramiona.
- Nie zniszczą.
Popatrz na Renę… - odsuwam się nieco od niego. – Jest cudowna, kochana… A
podlega pod Modest.
- To tylko jeden z
przypadków. – macha ręką i rusza do drzwi. – Pomyśl na przykład o Calumie, Luku
czy Michealu… Może wtedy zrozumiesz. – dodaje i wychodzi.
Znów zostaję sam. Czy
zawsze muszę mieć w życiu pod górkę?
---
Witam serdecznie,
tutaj Wiki R5er.
Za nami prolog nowego, ostatniego tutaj FF 'Psychotic'.
Kolejne rozdziały codziennie o 8:00 - nie przegapcie, bo będzie się działo.
Buziaczki :*
Jest jakiś drobny problem z czytaniem - trzeba przesuwać tekst. Ale i tak warto!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czemam co będzie jutro!
P.S. Kochany Robbie taki bezczelny... Mrrrrr...